Pożegnanie :)

  • Napisane 15 lipca 2015 o 15:18

Cześć :-) nie wiem czemu ale nie mogę dodawać nowych postów na tym blogu. Zepsuł mi się albo laptop albo coś się ze stroną stało bo o dziwo na telefonie mogę pisać.  Z tego powodu zmieniłam stronę wiec jak na razie się z Wami żegnam. Dziękuję za wsparcie :-).

Urodziny z przyjaciółmi ;)

  • Napisane 14 lipca 2015 o 20:19

Dzisiejsze urodziny spędziłam z moimi best friends Tysia i Gosia, Moni niestety nie było więc nasza paczka nie była pełna ale umówilysmy się we 2 nna sobotę wiec i tak za niedługo Ja zobacze. Młody i mama złożyli mi życzenia lecz tata tego nie zrobił i podejrzewam że nie zrobi bo duma Mu na to nie pozwala.  Kilka dni temu posprzeczalismy się trochę i trwa to do dzisiejszego dnia ale tym razem nie mam zamiaru ustąpić bo to ja mam rację.  Dzisiaj kończę 19 lat a On wciąż traktuje mnie jak dziecko mam tego dość.  Nie będę wnikac o co poszło bo nie bardzo chce mi się rozpisywać a trochę by to trwało.  Jest jeszcze 1 osoba która nie złożyła mi życzeń a której życzenia są dla mnie ważne a mianowicie M. Ale coś czuję że się nie doczekam. Pewnie zapomniał a na fb nie  wiec nawet nie wie. Teraz mniej więcej wiem jak się kiedyś musiał czuć mój ex. M (p) złożył mi za to ze 4 razy bo wczoraj dostałam od Niego wisiorek z serduszkiem bardzo ładny i czekoladę i dzisiaj jeszcze ze 3 razy. Aha chciałam też uprzedzić moich czytelników o tym że moje notki od teraz pewnie bd krótsze i możliwe że rzadziej dodawane bo z jakiegoś powodu nie mogę wejść na bloga na laptopie wiec korzystam z telefonu. 

Czy uczucia wrócą?

  • Napisane 4 lipca 2015 o 12:19

Zadaję sobie to pytanie już od pewnego czasu i jakoś nie potrafię znaleźć na nie odpowiedzi.  Michał był pierwszym chłopakiem do którego poczułam coś więcej od dłuższego czasu.  Sama za bardzo nie umiem tego pojąć ale wiem że swego czasu bardzo mi się podobał.  Dużo rozmawialiśmy na gg tylko że teraz dopiero widzę że był zupełnie inny wtedy gdy pisaliśmy a od kiedy zaczęliśmy się spotykać na żywo to przestał być taki śmiały i to jeszcze nie wszystko.  Zapewniaj mnie że jest totalnym optymistą i ma pozytywny stosunek do życia. Zauważyłam jednak że bardzo obawia się przyszłości ma obawy związane z tym aby nie być sam by poznać swoją brania duszę i sama nie wiem czy chce nią zostać.  No bo po co by mi to wszystko mówił gdyby nie chodziło Mu o mnie? Z drugiej strony nie powiedział mi niczego wprost. Nawet nie wiem czy pójście do kina było dla Niego randka czy też nie. Chciałam z Nim szczerze pogadać ale oczywiście zabrakło mi na to odwagi poza tym rozmawialiśmy o innym rzeczach i nie było znowu do tego takiej świetnej okazji. Cały czas powtarzam sobie że przy następnym spotkaniu zbiore się na odwagę ale sama nie wiem. Wcześniej bałam się tej rozmowy bo po prostu czułam że nie dam rady Mu tego powiedzieć. Teraz jednak myślę trochę inaczej.  Wiem że po tej rozmowie dowiem się wszystkiego co chce wiedzieć ale z powodu zmiany moich uczuć już sama nie wiem czy chce  Nim być.  Z jakiegos powodu odnosze wrażenie że On powie mi że ma mnie za kogoś więcej niż przyjaciółke a wtedy ja będę musiała powiedzieć co myślę. Wcześniej odpowiedź była oczywista chciałam by został moim chłopakiem a teraz sama już nie wiem. Wiem jedynie że nie chce się znowu zawieść i męczyć w kolejnym związku który nie jest dla mnie prawdziwy. Zastanawiam się czy jeśli On by się zadeklarował do tego że jedbak chce ze mną być to czy  moje  uczucia by wróciły?  No chyba nie bez powodu wcześniej cos so Niego czułam prawda?  Może to odeszło właśnie z powodu moich obaw,nie chcę mieć złamanego serca wiec moja intuicja wyparla to co czułam.  Ale możliwe też że było to zwykle zauroczenie a teraz minęło i juz nie powróci.  Chciałabym mieć chłopaka ale czy chce żeby właśnie On nim był?   Wcześniej na pewno tego chciałam ale czy nadal tak jest?

Dosyć wyczerpująca wycieczka ;-)

  • Napisane 18 czerwca 2015 o 21:47

Na początku tej notki,odwołam się do poprzedniej.Okazało się,że mogę ją wysłać do lamusa,albo przynajmniej tytuł ;-) . Co prawda,jak na razie 100% pewności nie mam,ale rozmawiałam wczoraj z M(p) i On powiedział mi,że Kogoś ma. Ma Ona na imię Patrycja, (mówi o Niej Pati) i podobno znają się od marca. Trochę trudno jest mi w to uwierzyć, to może być kolejny wybieg, tak jak ten poprzedni z Anką ( i w tym momencie odsyłam Was do notki Nostalgia, jeśli oczywiście jesteście ciekawi ;-) ), niby pokazał mi z Nią ze 2 zdjęcia, ale wydaje mi się,że  z nich już kiedyś widziałam, albo przynajmniej tę dziewczynę. W każdym bądź razie,jeżeli się okaże,że mój drogi przyjaciel nie kłamie, to ja będę prze szczęśliwa :-D  , no przecież życzę Mu jak najlepiej i żeby był szczęśliwy, hehe przyznaje, że trochę to dla mnie dziwne, że On poznał już 2 dziewczynę,a ja cały czas można powiedzieć bujam się z M, nie żebym tego nie lubiła ;-) , no ale od czasu naszego poznania praktycznie nic się nie ruszyło, tzn dobrze Nam się gada i w ogóle, ale szczerze to nie wiem czy kiedyś coś więcej z tego wyjdzie, jakoś przestałam to widzieć :-?  , to nie tak, że przestałam Go lubić, tyle,że nie mam pewności,co do tego czy On lubi mnie, tzn. no wiecie nie chodzi mi o to czy mnie lubi,tylko o to,czy NAPRAWDĘ mnie lubi. Wczoraj napisałam Mu,że mi zależy, a potem dodałam pytanie, czy to źle?, Odpowiedział,że to bardzo dobrze, więc się ucieszyłam, ale potem nie potrzebnie wzięło mnie na nadmiar szczerości i wyznałam Mu,że tęskniłam, a On nic na to nie odpowiedział, po prostu kontynuowaliśmy dalszą rozmowę na inny temat. A ja muszę przyznać,że tak w głębi serca, chciałam, żeby napisał,że On też tęsknił, ehh… ale może chce za dużo? W końcu znamy się zaledwie 2 miesiące, a w tym widzieliśmy się 4 razy. Kiedy rozmawialiśmy na gg, wydawał mi się bardziej bezpośredni, hehe czasem nawet za bardzo ;-) , więcej flirtowaliśmy, a teraz w sumie nasze rozmowy są bardziej przyjacielskie, rozmawiamy praktycznie o wszystkim. Z  strony to niby dobrze,że się nie nudzimy w swoim towarzystwie,ale z 2 może to ja znowu sobie coś wymyśliłam i tak naprawdę to On nie widzi we mnie nikogo więcej, tylko koleżankę. Kiedyś to jeszcze rzucał jakimiś aluzjami, w stylu czy chce iść do kina ( czyli na randkę) czy na film? A teraz już nie mówi takich rzeczy i w ogóle mam wrażenie,że to ja ciągle wymyślam preteksty do spotkania,a nie On. Kurcze, a może faktycznie kiedyś myślał o mnie inaczej, ale teraz jestem tylko koleżanką. Nie zapytam Go o to wprost, bo nie mam na tyle odwagi, po za tym sądzę,że jak na jakiś czas przesadziłam ze szczerością. Widzieliśmy się dzisiaj, byliśmy na wycieczce (naprawdę wyczerpującej wycieczce-przynajmniej dla mnie, On wyglądał jak nowo narodzony ) w sumie to po raz kolejny w miejscu którego nie znałam, nigdy tam nie byłam, jak się potem okazało On również, bo musiał sprawdzać w GPS-sie jak mamy wrócić. On jechał na rowerze, a ja na rolkach, dlatego byłam,że tak powiem w gorszej sytuacji od Niego, po za tym chyba naprawdę moja kondycja nie jest najlepsza. Za to nigdy wcześniej tak się nie starałam dla Nikogo, serio, no przeważnie, co ja mówię zawsze, to faceci stawali na rzęsach, żeby mi się przypodobać, a teraz jest zupełnie inaczej. Próbowałam wykrzesać z siebie wszystkie moje siły, aby nie miał mnie za mięczaka oraz jak najmniej narzekać, bo już zauważyłam,że tego nie lubi i co mam z tego? Cała jestem obolała i zmęczona, pojęcia zielonego nie mam z jakimi zakwasami przyjdzie mi się zmierzyć jutro i cały przyszły tydzień, oraz jak dam radę pracować w sobotę czy w niedziele. Było fajnie nie powiem, mówiąc szczerze to tym razem w ogóle się nie denerwowałam, co prawda nie było za bardzo takiej okazji żebyśmy byli blisko siebie, ani też tego przyglądania mi się co On ma w zwyczaju, chociaż przyuważyłam parę razy,że się patrzył, ale udawało mi się wtedy albo coś powiedzieć, albo wyprzedzić, tak aby nie widział mojej twarzy. Tym razem również nie było, między Nami niezręcznej ciszy, ponieważ kiedy nie miałam za bardzo co powiedzieć to udawałam,że sapie, hehe z przemęczenia, co prawda z reguły nawet nie udawałam, bo naprawdę musiałam wyregulować oddech. A w takich momentach On przeważnie zaczynał nowy temat, bądź kontynuował stary. Jest w sumie jeszcze 1 opcja, być może ja sama sobie wmawiam,że coś będzie między Nami, a nawet mi przeszło, ale sobie wmawiam,że nie, bo chciałabym żeby zaiskrzyło między Nami. Ehh… dzisiaj nawet raz złapałam się na tym,że pomyślałam,że sama chętnie bym przeczesała palcami po Jego włosach, kiedy zobaczyłam,że to robił, ale ten cytat, akurat wzięłam z książki (50 twarzy Greya), bo pamiętam jak Ana właśnie takie zdanie mówiła. No nie ważne, w każdym bądź razie sama już nie wiem co myśleć o tym wszystkim. Planowałam Go bardziej ośmielić nauką jazdy na rolkach, ale On rolek nie ma i nie wiem czy będzie miał, kiedyś, a na taką wycieczkę jak dzisiaj to ja wymiękam. Z resztą nic nie będzie z mojego planu łamania barier, jeśli On tego nie będzie chciał, a mówiąc szczerze to nie jestem już tego taka pewna, za Kogo On mnie aktualnie ma? Czy myśli o mnie tak często jak ja o Nim? Chciałabym,żeby dał mi jakiś znak, jakikolwiek, aluzję serio no coś, ale nie wiem czy się doczekam. Dzisiaj po raz pierwszy żegnając się umówiliśmy się na następny raz, oczywiście znowu to było z mojej inicjatywy, ale w przyszłym tygodniu muszę zawieś świadectwo do nowej szkoły, a nie chce mi się jechać samej, co prawda na początku myślałam,że wyciągnę tam M(p), ale teraz nie mam zamiary zawracać Mu tym głowy, po za tym związek, czy też znajomość, która kiedyś związkiem ma się stać, polega na tym,że nie chodzi się tylko na randki czy też spotkania, ale na tym, żeby towarzyszyć sobie w różnych sytuacjach jak np. taka. Chociaż przyznam,że trochę się tego jednak obawiam, bo w tramwaju będziemy albo siedzieć(jeżeli będziemy mieli tyle szczęścia) albo stać, ale z pewnością koło siebie, pamiętam,że ostatnia taka nasza podróż, przynajmniej dla mnie była wyjątkowo niezręczna. Kurcze gorzej będzie jak nie będziemy mieli, o czym gadać i zapadnie ta cholerna niezręczna cisza której ja tak nie znoszę, a nie mam pewności co do tego czy znajdę w sobie tyle odwagi,żeby np oprzeć głowę na Jego ramieniu, poza tym co niby miałabym Mu wtedy powiedzieć? Że robię to bo co? Jestem śpiąca? Wczesnym popołudniem? Jeszcze co gorsza pomyśli,że mnie nudzi :roll: . Doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że może za dużo na ten temat myślę, że nie potrzebnie wszystko tak dogłębnie analizuje, ale cóż nic na to nie poradzę taka już jestem. Nawet jeśli nie mówię o tym tutaj to w głowie kotłuje mi się miliony myśli i scenariuszy. Faceci chyba tak nie mają, zazdroszczę Im tego ;P. Dobra im więcej będę spędzać z Nim czasu, tym szybciej się zorientuje czy coś z tego będzie, czy nie i czy On chce żeby było, czy nie? Rany… cały czas myślę o tym jak napisał mi kiedyś sms z wiadomością,że przyjedzie pod Plazę z parasolką żebym nie zmokła, bo dla takiej dziewczyny jak ja warto. Wiele bym dała za to żeby się dowiedzieć, co miał wtedy na myśli, niestety kiedy próbowałam się dowiedzieć, zmienił temat, a ja nie chciałam naciskać, więc odpuściłam. Nie wiem co On o tym myśli, ale jak dla mnie to było nasze najlepsze spotaknie, mimo, że jestem wykończona to było fajnie. Po za tym nie było ani niezręcznej ciszy, ani niezręcznych momentów i w ogóle się nie denerwowałam, dzięki czemu mogłam być w pełni sobą :-) . Tyle, że tak jak już wcześniej mówiłam,może było tak, ponieważ to nie była randka, a normalne koleżeńskie spotkanie? Tyle,że jakby na to nie patrzeć to myśmy mieli do tej pory same takie. Trochę zdziwiła mnie jednak Jego reakcja na 2 rzeczy, 1 kiedy powiedziałam,że moi rodzice wyjeżdżają na wczasy to zapytał na ile? Patrzył mi wtedy w oczy, czyżby to była jakaś aluzja? A może to On uznał,że to była aluzja, ale z mojej strony. A 2 sytuacja była taka,że zaproponowałam Mu żeby się napił, kiedy sama kupiłam picie, nie chciał wziąć, ale tym razem nie dałam za wygraną hehe i wziął, napił się owszem, ale miałam wrażenie,że robi z tego jakieś wielkie halo, czyżby się bał,że Go czymś zaraże? Albo może po prostu dawanie się Komuś napić ze swojej butelki jest jakąś swego rodzaju aluzją, pamiętam,że w tym momencie przypomniało mi się takie zdanie z mieszaniem śliny, hehe co oczywiście każdy wie o co chodzi ;-) . Dla mnie to nic wielkiego, dawałam się napić połowie z mojej klasy zarówno w podst. jak i w gim., więc dla mnie to nie jest nic wielkiego. Po za tym nie lubię jeść, czy też pić, sama, gdy Ktoś mi się przygląda, a sam nie robi tego samego, nie wiem może to kwestia wychowania, ale tak mam. Głupio bym się czuła gdybym ja się napiła, a On nie, nawet jeśli faktycznie nie był spragniony, a wydaję mi się,że jednak chyba trochę był, no napił się ze 2,3 łyki, a nie 1, hehe chciałam nawet skomentować to i powiezieć,że jednak chciało Mu się pić, ale szybko ugryzłam się w język, bo mógłby to tak zinterpretować, że mam do Niego pretensje o to,że wypił za dużo. Może moglibyście dać mi jakieś porady. Jak mam Go ośmielić, albo chociaż dowiedzieć się co o mnie myśli, nie pytając wprost. Chciałabym po prostu wiedzieć za Kogo On mnie ma, bo jeśli traktuje mnie tak jak ja Jego to ok, ale gorzej jeśli jestem dla Niego tylko koleżanką, a sama się angażuje jak głupia i wyobrażam sobie nie wiadomo co. Ewentualnie może to też być dla mnie nauczka za to,że 2 chłopców czuło się tak samo prze ze mnie. Kończę na dzisiaj. Cześć. 

Ostateczne pożegnanie?

  • Napisane 15 czerwca 2015 o 14:20

Czy to faktycznie już ostateczne pożegnanie? Sama już nie wiem, co mam na ten temat myśleć. Nie chodzi mi w tym momencie o M, zle o M(p). No bo jeśli chodzi o tego 1 to wydaje mi się,że może jeszcze udałoby się uratować naszą znajomość. Okazało się,że nigdzie nie wyjechał, ale mama skonfiskowała Mu telefon, bo podobno za często z niego korzystał, (doskonale wiem, jak to brzmi i sama się zastanawiam, czy powinnam do końca w to wierzyć,ale z 2 strony to wydaje mi się,że zawsze był ze mną szczery,poza tym po co miałby kłamać? Przecież jeśli nie chce więcej utrzymywać ze mną kontaktu, to mógłby mi o tym powiedzieć wprost, prawda?)bo praktycznie przez cały czas. Na dodatek powiedział,że na kompa nie wchodzi codziennie stąd te opóźnienia z odpowiedziami, nieodebrane telefony i nie odpisywanie na sms. Zaproponowałam Mu pójście do zoo, w sumie to na dzisiaj,ale nie wiem czy zdąży przeczytać tę wiadomość, więc może udałoby się Nam umówić na jakiś inny dzień. Najważniejsze jest to, że (przynajmniej z tego co się zorientowałam) nie jest na mnie zły, anie obrażony, przynajmniej się taki nie wydaje. Obiecałam samej sobie,że jeśli okaże się, że On ma do mnie jeszcze na tyle cierpliwości,by nie zrywać ze mną znajomości to powiem Mu o sobie całą prawdę, będę z Nim w 100% szczera, a On albo mnie zaakceptuje taką jaką jestem, prawdziwą mnie, albo będziemy się musieli pożegnać. Jeżeli to będzie na 2 opcja to przecież doszło by do tego prędzej czy później, przecież nie mogę cały czas udawać kogoś kim nie jestem. Po za tym wydaje mi się,że jeśli uda mi się raz przed Nim otworzyć i przekonam się, że On lubi mnie taką jaką jestem (przynajmniej mam taką nadzieje), to możliwe,że od tego momentu już zawsze będę z Nim szczera i bardziej otwarta,bo nie będę miała tych obaw, które posiadam teraz. Po za tym,możliwe,że dzięki temu On też się trochę bardziej przede mną otworzy. Ale jak to ja znowu się rozpisuje nie na temat, o którym miałam pisać ;-) . Wracając do sedna sprawy, niedawno rozmawiałam z Tysią i Ona powiedziała mi wprost,że przyjaźń, miedzy kobietą,a mężczyzną po prostu nie istnieje, a nawet jeśli, to na pewno nie wyjdzie, między M(p) i mną, ponieważ zaczęliśmy od czegoś głębszego, przez co On się zaangażował i teraz trudno jest Mu od tak zapomnieć o tym. Powiedział mi także,że muszę się zdecydować, albo mogę mieć chłopaka, bądź chłopaka z którym się spotykam,albo przyjaciela,że nie można mieć wszystkiego i muszę się z tym wreszcie pogodzić. Możliwe,że ma racje, kto wie? Po za tym, no jak On się będzie czuł, gdy ja zacznę spotykać się z M, czy też Kim kolwiek innym,a On będzie się temu tylko przyglądał i cierpiał, choć się do tego nie przyzna. Przekonuje mnie do tego,że ma mnie tylko za koleżankę itd.ale ja doskonale wiem,że On kłamie. Ehh… naprawdę nie chce Go ranić,a przecież właśnie to robię przez cały czas. Wiem,że to nie jest w porządku,że nie podałam Mu mojego nowego numeru tel.ale sądziłam,że to będzie taki 1 zdecydowany krok,aby zerwać znajomość. To jest chamskie z mojej strony wiem o tym, a oprócz tego niesamowici tchórzliwe, przecież postąpiłam zupełnie tak jakby ktoś zerwał z kimś przez sms, to okropne!!! Powiedział,że przyjedzie w tym tygodniu i porozmawiamy,wiem,że ta rozmowa mnie nie ominie, ale to będzie trudne, już raz się żegnałam z moim ex i nie było przyjemnie, skończyło się wodospadem łez z moich oczu, pomimo,że nigdy nie widziałam w Nim Nikogo więcej, to jednak wiedziałam,że zniknie z mojej życia raz na zawsze i teraz mam przeżyć to ponownie, to bolesne ;-( . Cały czas próbuje sobie przetłumaczyć,że przecież to jest dla naszego dobra,a mówieć całkiem szczerze to przecież ja to robie do Niego. Wiem,że w to nie wierzy,ale kiedyś możliwe,że jeszcze mi za to podziękuje.Przecież mi przyjaźń z Nim nie przeszkadza(oczywiście poza wyrzutami sumienia),fajnie jest się z Nim spotkać od czasu do czasu i porozmawiać,albo popisać, wyjść gdzieś razem,na spacer, czy do kina.Wszystko byłoby ok, gdyby dla Niego nie było to coś w rodzaju randki. Ja naprawde nie chce być egoistką, taką osobą,którą nie interesują uczucia innych,to wbrew mojej naturze. Obawiam się jedynie tego,że kiedy się spotkamy to znowu Mu ulegnę,a problem nie zostanie rozwiązany.Przypuśćmy,czysto hipotetycznie,że z czasem zacznę spotykać się z M,będę także nadal przyjaźnic się z M(p),zrobię urodziny,zaproszę na Nie wszystkich znajomych w tym Ich. Hehe jak myślicie, czy potrafiliby się jakoś dogadać? Być może sobie trochę za bardzo pochlebiam ;-) . a Oni rzeczywiście potrafiliby się dogadać,ale jeśli jednak nie?Co prawda,żaden z Nich nie jest samcem Alfa, ale tu chodzi o męskie ego,oraz fakt,że w takiej sytuacji na pewno powiedziałabym M,o tym,że M(p) i ja sie spotykaliśmy swego czasu.Myślicie,że byłoby coś w rodzaju rywalizacji,konkurencji itd. W sumie to pamiętam,że kiedyś powiedziałam M,że jestem umówiona z przyjacielem,dodałam,że tylko z przyjacielem,ale albo to było moje wrażenie,albo nie spodobało Mu się to za bardzo.Tzn. nie był zły,obrażony,ani nic w ten deseń,ale chyba nastrój trochę Mu się zmienił. Jeśli w końcu uda Nam się spotkać, to planuje zapytać, Go wprost, o to, czy to,że będę się od czasu do czasu widywać z przyjacielem będzie Mu przeszkadzać,ale wydaje mi się,że nawet,jeśli nie będzie zachwycony tym pomysłem to mi o tym nie powie,pewnie pomyśli,że i tak nie ma prawa mówić mi z kim mogę się spotykać,a z kim nie, po za tym, nie wiem czy nie byłabym wtedy chciaż trochę zawiedziona,bo przypuśćmy,że powiedziałby np.coś w stylu, że mi nie zabrania,ale też,że nie za bardzo Mu się to podoba.To byłby dla mnie wyraźny sygnał,że jest trochę zazdrosny,a to znowu znaczyłoby,że chociaż trochę Mu na mnie zależy,prawda?Ok,muszę kończyć,możliwe,że jeszcze dzisiaj wejdę,by coś dopisać,ale pewna nie jestem,wiec na razie ;*. 

Chyba to spieprzyłam :/

  • Napisane 12 czerwca 2015 o 22:10

Ehh,wydaję mi się,że tytuł jest wystarczająco zrozumiały,ale na wszelki wypadek, wyjaśnię o co chodzi.Otóż jak by to prosto skwitować, a no tak, po prostu jestem totalną idiotką. Chcecie może wiedzieć dlaczego? Więc, po raz 1 w całym swoim życiu poznałam chłopaka z którym się rozumiałam i dobrze gadało mi sie z Nim na gg (na żywo już trochę gorzej, bo On po prostu mnie onieśmielał), ale i tak lepiej niż z wszystkimi innymi. A co takiego „mądra” ja zrobiła? Unikała Go, a z jakiego powodu? Prostego, po prostu miałam wrażenie,że za niedługo skończą Nam sie tematy do rozmowy( tak wiem,że to nie możliwe), no, ale jednak. Przy Nim nie raz zapominałam języka w gębie, poza tym jest 1 chłopakiem, którego nie chciałam wystraszyć swoją cholerną nieśmiałością, więc Mu niej nie powiedziałam.Z tego powodu (przynajmniej tak mi się wydaję) On ma mnie za bardziej pewną siebie niż w rzeczywistości jestem :oops:  . Ostatnio widzieliśmy się z jakieś 2 tygodnie temu, gdy przyjachał po mnie po pracy z parasolką ( ahh… to było takie słodkie), nie mam pewności, czy już o tym piałam, ale na wszelki wypadek. No i potem tego samego tygodnia w środę pisalismy troche sms-ów, gdy byłam w pracy. Przyznaję,że po tym pianiu kontakt Nam się trochę urwał, bo po za zdaniami „miłego dnia ” nie pisaliśmy dużo. Kilka dni temu zaproponowałam Mu wyjście na rolki, tzn. Kiedyś obiecałam Mu, że nauczę Go jeździć a łyżwach, a biorąc pod uwagę teraźniejszą porę roku, pomyślałam, że łatwiej będzie Mu się nauczyć na rolkach, ponieważ alejki nie są tak śliskie,jak lodowisko i jest mniejsza szansa wywrotki. Po za tym przyznaję,że to byłaby doskonała okazja,żeby trochę zmniejszyć taką ” cielesną” barierę, miedzy Nami, żeby Go trochę ośmielić ;-) . A i sama może bym nabrała trochę pewności siebie w związku z taką sytuacją. Przecież mogłabym potrzymać Go za rękę, a jakby zdarzyło Mu się kilka razy upaść prosto w moje ramiana, hehe to też bym nie narzekała. Powiedział,że On nie ma rolek, ale zapyta męża jednej ze swoich sióstr. Wczoraj zaproponowałam, żebyśy się umuwili na niedzielę, ewentualnie ja bd na rolkach a On na rowerze, ehh… co prawda pokrzyżuje to trochę moje plany, ale cóż zrobić? Problem jednak leży w tym, że od wczoraj mi nie odpisał, i w ogóle nie jest dost, na gg, a zawsze był, dlatego nie wiem, co mam o tym mysleć. Zapytałam Go dzisiaj o to, ale na tą wiadomość także mi nie odpisał, co ja mam o tym myśleć? Czy już znudziło Mu się moje towzrzystwo? Cholera wyszło na to,że znowu Go olewałam, a robiam to nie z powodu braku zainteresowania ( tak jak zwykle) , ale wręcz przeciwnie, tyle,że On prawdopodobnie nawet nie zdaję sobie z tego sprawy, a możliwe, że jak tak dalej pójdzie to nigdy nie będę miała okazji Mu o tym powiedzieć. A nie mówiłam, że ze mnie idiotka do kwadratu. Na dodatek wczoraj byłam w T-mobile i podpisałam z nimi umowę, wysłałam oczywiście do M wiadomość o tym, że zmieniłam numer, ale nie otrzymałam żadnej odpowiedzi. Martwię się o to,że to już definitywnie koniec, bo pewnie ma mnie teraz za dziewczynę, która nie będzię znajdować dla Niego czasu, a ja uroczyście obiecuję, hehe, że jeśli się okażę, że On jeszcze nie stracił do mnie cierpliwości to mimo braku odwagi itd. będę się z Nim częściej widywać, aż w końcu może nerwy związane z przebywaniem w Jego towarzystwie same znikną, albo jest jeszcze 2 opcja, jeżeli 1 nie wypali, to po prostu powiem Mu szczerze, jak się czuję w Jego towarzystwie, wtedy może zrozumie, jak myślicie? A może w między czasie po prostu Kogoś poznał, a jest zbyt miły,żeby powiedzieć Mi o tym wprost. Albo też przestałam Mu się podobać, teoretycznie kiedy stosunki, międzyludzkie ulegają osłabieniu, to wtedy to co czujemy do 2 osoby przestaje być tak intensywne( oczywiście pod warunkiem, że On kiedykolwiek coś do mnie czuł, lub chociaż zaczynał czuć). Wiem,że nawet głupio się do tego przyznać, ale nawet trochę zazdroszczę Tyśce i Moni ( oczuwiście nie jest to taka zazdrość na zasadzie, skoro mi jest źle Im też ma być , bardzo cieszę się, że są szczęśliwe i Im się układa :-) ) , w końcu,co chwile gdzieś wychodzą ze swoimi chłopakami, Monia to nawet była w Paryżu u Adama i w te wakacje także się tam wybiera. Biorąc pod uwagę fakt, że jest to ( tak mi się przynajmniej wydaję, pierwszy Jej prawdziwy chłopak, to i tak dziewczyna ma wielkie szczęście,że od razu poznała tego jedynego ) chyba 1 poważny związek. Tysia też została zaproszona na koncert przez Matiego i ogólnie spotykają się po 2,3 razy w tygodniu i codziennie gadają, to też chciałabym tak jak One. Tym bardziej,że za niedługo zostanie przedstawiona rodzinie chłopaka. Ehh… szczerze mówiąc to też kiedyś dosyć często wyobrażałam sobie jak by to było gdyby kiedyś M przedstawił mnie swojej rodzinie ( biorąc pod uwagę,że jest dosyć duża ;-) ) , a ja Go mojej,a później moim przyjaciółką. Ale teraz to chyba mogę jedynie sobie o tym pomarzyć. Ewentualnie możliwe też, że poznałam Go tylko po to by uświadomić sobie, że na szczęście nie jestem jak skała i też potrafię się emocjonalnie angażować ( a o to się zaczęłam obawiać, czy w ogóle mam taką zdolność). Kurcze, tyle bym teraz dała, żebym mogła się do Niego przytulić, ot tak po prostu, tak to lubię, ale raczej nic z tego. Co chwilę jak jakaś głupia sprawdzam telefon, czy odpisał i za każdym razem coraz bardziej się rozczarowuje.No bo poważnie od kiedy Go znam ( może to nie jest jakoś specjalnie długo bo od 15 kwietnia ) zawsze, ale to naprawdę zawsze był dostępny na gg. Zastanawia mnie czy jest na niewidoku, czy nie chce ze mną gadać :-? , czy też ja za bardzo panikuje, a On po prostu gdzieś wyjechał, gdzieś, gdzie nie ma dostępu do internetu, a na sms nie odpisał, bo nie ma środków, mam nadzieję,że o to chodzi. A takpo za tym to nie wiem, czy już o tym pisałam,ale zaczęłam pracować ( nareszcie) jako hostessa, przyznaję,że trochę to nudne, w sumie to nawet czasami bardzo, ale biorąc pod uwagę umowę, KKM i inne wydatki to po prostu mnie mam wyjścia i muszę pracować. Dobra będę kończyć, bo czytam teraz Greya 1 cz, ale chciałabym wszystkie przeczytać przez wakacje, więc wracam do Niej :-D

O czym myślisz?

  • Napisane 23 maja 2015 o 21:03

Powiedz mi o czym tak  myślisz, bo naprawdę chce wiedzieć 
Może razem wymyślimy co z nami dalej będzie 
Bo ja już się pogubiłam, czego tak naprawdę chcesz 
Możesz mi o tym powiedzieć i zaufać, przecież wiesz. 
Ref: A Ty nie dajesz znaku czy podobam ci się 
czy nie możesz powiedzieć wprost naprawdę lubię cie 
czy tylko ja wyczuwam powiązanie między Nami 
a może czujesz się podobnie, gdy jesteśmy sami. 
Powiedz mi co tak naprawdę do mnie czujesz 
chce się dowiedzieć, wiec czemu się z tym kryjesz 
a może to tak naprawdę nie jest nic wielkiego
a tylko moja wyobraźnia , widzi coś wyjątkowego. 
Ref: A Ty nie dajesz znaku czy podobam ci się 
czy nie możesz powiedzieć wprost naprawdę lubię cie 
czy tylko ja wyczuwam powiązanie między Nami 
a może czujesz się podobnie, gdy jesteśmy sami. 
Dlatego proszę Cię daj mi jakiś znak 
abym mogła poskładać to tak 
w końcu życie jest takie jak puzzle 
od Nas zależy, co z nich  wyjdzie. 
Ref: A Ty nie dajesz znaku czy podobam ci się 
czy nie możesz powiedzieć wprost naprawdę lubię cie 
czy tylko ja wyczuwam powiązanie między Nami 
a może czujesz się podobnie, gdy jesteśmy sami. 

Wycieczka rowerowa

  • Napisane 23 maja 2015 o 20:07

Byliśmy w końcu z M na tej wycieczce rowerowej, ale nie było tak jak sobie to wyobrażałam tzn. nie wiem czy to dlatego,że nie widzieliśmy się już jakieś 2 tygodnie i to spotkanie było tak jakby 1 od dawna. To prawda, że na początku się spinałam, jak to ja, ale potem niby jakoś poszło, tzn. zaczęliśmy rozmawiać i niby praktycznie cały czas gadaliśmy, no ale było kilka takich niezręcznych momentów ciszy, tych których wręcz nie znoszę, bo wtedy zastanawiam się o czym zacząć rozmawiać, a On raz czy 2 zapytał o czym tak myślę, a to nie wróży dobrze. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że ta nić porozumienia, która Nas kiedyś łączyła tak jakoś chyba się zerwała. Albo po prostu gadaliśmy na gg na tyle tematów, że one teraz po prostu się wyczerpały i już nie mamy o czym gadać. A co jeśli z tego powodu Mu się znudzę? Po za tym zrobiłam sobie wreszcie to upragnione ombre oraz z cieniowałam włosy, to w ogóle tego nie zauważył. Może to i głupie, ale myślałam,że od razu to skomentuje i powie, że ładnie wyglądam, a On nic. W końcu nie wytrzymałam i sama zagadnęłam czy jest spostrzegawczy, hehe wiecie co powiedział, że zauważył, że mam pomalowane paznokcie na inny kolor(to zauważył, a tak drastycznej różnicy jak kolor włosów to już nie, no jak to możliwe?). Potem zapytał czy kolor włosów jest dla mnie ważny i czy ważne jest to czy On zauważył tę zmianę, a ja nie chciałam robić z siebie jakiejś divy dla której włosy są najważniejsze, więc po prostu skłamałam i powiedziałam, że to nie ma znaczenia, że tego nie zauważył. A po tym dodałam, że to nie ważne i że nie jestem obrażona.(bo obrażona nie jestem, co najwyżej to trochę zawiedziona). Mam wrażenie,że nawet jeśli chodzi o flirt to lepiej Mu to wychodzi pisząc, na dodatek nie wiem czy to jest jakaś moja mania, ale ja na serio nie wiem jak mam się zachować, gdy On mi się tak przygląda, np gdy patrzyłam, czy coś jedzie, bo staliśmy przed ulicą,a On patrzy na mnie, ja nie wiem jak powinnam wtedy reagować, zawsze się peszę i uśmiecham pod nosem, nic na to nie poradzę. A On albo nie jest mną już zainteresowany, albo jest mniej śmiały niż mi się wydawało, bo wydaję mi się, że On oczekuje, że to ja wykonam 1 ruch, a ja nie mam raczej zamiaru tego robić, bo to On jest chłopakiem, tak? Więc, to jest chyba Ich rola. Długo zastanawiałam się nad tym jak mam się z Nim przywitać i pożegnać, ale w końcu zdecydowałam, że cmokną Go w policzek, z przywitaniem nie było problemu, bo zaraz jak przyjechał to wsiadłam na rower i poprosiłam,żeby prowadził, więc się nie witaliśmy, a jeśli chodzi o pożegnanie, to ja chciałam po prostu własnie cmoknąć Go w policzek, a On chyba sądził, że chce Go przytulić, więc najpierw na chwile się objęliśmy, a potem pocałowałam Go w policzek i się odsunęłam. Sama nie wiem, czy oczekiwał, że Go pocałuje tak jak ostatnio czy nie, tak przez sekundę mi się wydawało, gdy uwolniłam się z uścisku, ale może to tylko moja wyobraźnia. Mam wrażenie, że robię sobie u Niego opinię albo nieśmiałej lub  po prostu dziwnej, serio nie wiem co robić. Powinnam zrezygnować z tej znajomości? Niby postanowiłam pozwolić, by to wszystko toczyło się swoim własnym rytmem, ale zastanawia mnie to, czy On kiedyś wykona ten 1 krok, jeśli ja tego nie zrobię? Z jednej strony ostatnio to ja pocałowałam Go, więc to chyba jest serio dosyć wyraźny komunikat, prawda? No może fakt, że raz odwołałam spotkanie i tak długo się nie widzieliśmy też zrobiła swoje. Być może Jemu się zdaje, że ja nie jestem zainteresowana, ale jeśli tak, to czemu nie zapyta wprost? Czemu do Nich nie ma dołączonej instrukcji obsługi np: romantyk,lubi długie spacery, ale mało pewny siebie, albo pewny siebie i trochę arogancki, ale za to z poczuciem humoru. A co najlepsze, gdy pisaliśmy zapewniał mnie,że jest pewny siebie, przynajmniej bardziej niż kiedyś, a teraz mam wrażenie, że chyba jednak nie do końca. Czy to ja Go tak onieśmielam? No, ale kurcze nawet jeśli to On mnie też, więc jeśli dalej tak będzie to tak będziemy się bujać nie wiadomo ile.   

Mętlik o_o

  • Napisane 18 maja 2015 o 17:31

Z jednej strony chciałabym wyjść z M na rowery,ale znowu z 2 się boje.  Wiem że to głupie,ale problem w tym,że od kad pamiętam zawsze zachowuje się dziwnie przy chłopakach których lubię a tym bardziej przy takich którzy mi się podobają. Prawda jest że brzuch mnie wczoraj bolal i mój rower nie jest jeszcze do końca sprawny, ale to nie jest jedyny powód dla którego zwlekam z tym wyjsciem. Dla Niego to pewnie wygląda tak jak bym Go olewala a jest dokładnie na odwrót. No i co ja powinnam zrobić w tej sytuacji? Przecież nie powiem Mu prawdy bo wyjdę na jakąś dziwaczke, ale ciągle przekładać spotkania też przecież nie mogę bo to nie w porządku. Po za tym na jutro jestem umówiona z M(p) mam nadzieje że da sobie wreszcie spokój i przestanie mnie namawiać do bycia razem. Nie jest to takie łatwe ale próbuje staram się ułożyć sobie jakoś życie. Chce mieć w nim wszystko ładnie poukładane żeby każdy miał swoje miejsce, rodzina osobno, miejsce na może przyszłego chłopaka a potem chlopaka osobno i oczywiście miejsce dla przyjaciół także osobno. Właśnie w ten sposób będę musiała wytłumaczyć to M (p) mam nadzieje że w końcu zrozumie. Babcia twierdzi że powinnam przestać się z Nim w ogóle widywac i że skoro On czuje do mnie mięte to nigdy nie będziemy prawdziwymi przyjaciółmi. Wiem że powinnam tak zrobić ale chyba nie potrafię bo wiem że po 1 w ten sposób Go zranie ale z 2 strony i tak Go ranie wiec nie wiem co lepsze. Chyba sama będę musiała się o tym przekonać. Babci powiedziała też że mam słuchać serca i nikogo innego, może Ona ma rację. Na dodatek wciąż nie zdecydowałam czy zaprosić M na urodziny Moni, w sumie to sama jeszcze nie wiem czy dam rade przyjść a powinnam już dać Jej o tym znać.

Co jest prawdą?

  • Napisane 9 maja 2015 o 19:53

Hej, właśnie wróciłam ze spotkania z M(przyjacielem) i kompletnie nie wiem, co mam myśleć. Mam mętlik w głowie. Powiedział mi parę nieciekawych rzeczy na temat M i ja teraz nie wiem w końcu jaka jest prawda. Kiedy pisałam z M to czułam, że On był ze mną szczery, a teraz dowiaduje się, że tak naprawdę to mógł mnie oszukiwać praktycznie we wszystkim. Dlatego też, mam nadzieję, że to nie jest prawda, jeśli jednak jest, to muszę przyznać, że mam cholernego pecha, że akurat chłopak z którym tak dobrze mi się gada i z którym czuję jakieś takie niewytłumaczalne połączenie i którym po raz 1 jestem zainteresowana, na dodatek myślałam,że z wzajemnością, a teraz okazuję się,że to wszystko jest 1 wielką bujdą. Z 2 strony M(p) może też próbować jakoś wpłynąć na mnie opowiadając mi takie rzeczy o M,żebym dała mu(p) szansę, do czego On cały czas dąży. Sama już nie wiem w co mam wierzyć. Ale naprawdę mam nadzieję, że to jest jakieś zwyczajne nieporozumienie.Tylko,że z tego powodu, że nie znam prawdy, nie wiem jak dalej mam pisać z M, a co dopiero się z Nim spotkać. Nie wiem czy powinnam z Nim na ten temat pogadać? Tylko,że jeśli to nie jest prawda to wyjdzie na to,że Go sprawdzam, a jeśli jest prawda to możliwe, że będzie specjalnie zaprzeczał, żeby mnie zmylić, skoro robił to do tej pory, to co to za problem dalej mnie okłamywać. Co ja mam teraz zrobić? Jutro się widzę z dziewczynami, więc chyba zadam Im to samo pytanie. Ale chyba jednak przynajmniej dzisiaj nie dam rady z Nim pisać, w sumie to dopóki się nie upewnię, nie potwierdzę bądź nie zaprzeczę tym informacją to chyba nie będę umiała z Nim gadać, więc nawet jeśli to bujda, M(p) osiągnął to co chciał, zachwiał moją wiarę w M. Tyle,że znowu jeśli On mówi prawdę to przynajmniej nie zdąrze się zakochać, a co za tym idzie, nie będę miała złamanego serca, jeśli On okaże się zwyczajnym draniem,który chce się mną tylko zabawić. Tylko jeśli faktycznie jest świnią, to ja chyba naprawdę Mu to wygarne. Bo sobie zasłużył i to jeszcze jak. Wiem,że ta notka jest mega pokrętna, mam nadzieję, że jednak zrozumienie o co chodzi. Rzecz jasna M(p) oznacza przyjaciela. Kolor tej notki też będzie inny z wiadomego powodu.